wtorek, 12 kwietnia 2016

Dzień 8: Doceń to co masz

Każdy z nas do czegoś dąży, każdy z nas o czymś marzy. Z całych sił staramy się to osiągnąć. I nic w tym złego! Talenty mnóżmy, odbywajmy podróże i małe! Jednak nie zaniedbujmy tego co mamy... czy to wiara, zdrowie, rodzina, przyjaciele, praca, dom! Camino dzisiaj przypomniało mi jak kruche jest życie i że należy troszczyć się o to co dla nas najważniejsze.

Moje Camino: Rankiem, po skromnym śniadaniu wyruszyłam do Leon (oddalonym około 20km od Mansilla). Tuż za miasteczkiem rozpadało się na dobre... i tak już zostało. Sama droga przypominała katorgę. Nie dość, że w strugach deszczu to jeszcze obok ruchliwej trasy. Mijające samochody powodowały ból głowy... wziiiuuuum...wziuuummm, wziiiiiuuuuuum. Do tego, trasa przebiegała przez przedmieścia Leon, gdzie nie było za bardzo miejsca by się zatrzymać, odpocząć, czy osuszyć. Jakoś doczłapałam się do Leon i już w południe miałam zaszczyt przekroczyć bramy starego miasta. Niestety w mieście duch Camino się gubi... ale za to ile ciekawych rzeczy można zdziałać w mieście. Późnym popołudniem wyszło słońce! Wspaniale! Czas na zwiedzanie: katedra, mury miejskie i buszowanie wśród urokliwych uliczek. Dodajmy do tego wspaniałą kawę i można zapomnieć o wędrówce w deszczu. Nawet udało mi się trafić na msze wieczorną w katedrze! A teraz wyruszam w miasto w poszukiwaniu knajpki na kolację!

Zmęczenie: 9/10
Ból:
- barki 0/10
- stopy 2/10 (stały zestaw)
- nogi 3/10 (moje łydki potrzebują masażysty!)
Samopoczucie: 9/10 (przeziębienie weszło w nową fazę - witamy na Camino zatoki)

7 komentarzy:

  1. no nie wytrzymam dalej milczeć i muszę to napisasć, no muszę "jesteś wspaniała"

    OdpowiedzUsuń
  2. Doceń to co masz..., a nawet to czego nie masz! Można na przykład marzyć o ciepłym łóżeczku i błogim leniuchowaniu, na przykład w knajpkach Leon. Ale warto też docenić to czego się nie ma, na przykład odcisków na nogach i... iść dalej!
    A tak na poważnie, cennym jest wartościowanie: wiara, zdrowie, rodzina na tle marzeń i dążeń, których jednakowoż nie należy się wyzbywać. I to jest taki talent, który należy mnożyć. Życzę na jutro odnalezienia zagubionego gdzieś w uliczkach Leon ducha Camino.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba wynalazłaś nowy lek na zatoki. "Camino-zatoki"! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie tu zaczynałam swoje camino już prawie 3 lata temu, niestety nie miałam możliwości zobaczenia katedry od wewnątrz, bo za wcześnie ruszyliśmy w drogę, ale i tak wzbudziła w nas zachwyt...

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj!

    Ciekawa relacja - skąd bierzesz siły po całym dniu na pisanie bloga?

    jeszcze dwa - trzy dni drogi i będziesz w miejscowości gdzie ja w zeszłym roku zaczynałem swoje Camino.

    pozdrawiam
    Jakub

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Motywują mnie one do systematycznych postów :) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze! Motywują mnie one do systematycznych postów :) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń