Kultura osobista wiele mówi o człowieku. Za kulturą kryje się zarówno ogłada towarzyska, wygląd ale także stosunek do drugiego człowieka (życzliwość, szacunek, dążenie do stworzenia miłej atmosfery, itp). Niestety w dzisiejszym świecie ma się wrażenie, że kultura osobista gdzieś zaginęła. Dzisiaj Camino nauczyło mnie jak ważne jest dawać przykład innym poprzez wykazywanie się wysoką kulturą osobistą.
Moje Camino: Zaraz po przebudzeniu zweryfikowałam stan swojej stopy. Po rozważeniu wszystkich za i przeciw... przygotowałam ją do drogi. Po szybkim śniadaniu około godz. 8 pojawiłam się na szlaku. I tu pierwsze zdziwienie... skąd tyle ludzi na trasie? Potem nastąpiło olśnienie: minimalna odległość jaką potrzebujesz przejść Camino aby otrzymać certyfikat to właśnie Sarria-Santiago. Ale takich widoków się nie spodziewałam. Zaczęła królować różnoraka moda - ludzie w klapkach, z reklamówkami w ręce, z koralami na szyji... i tak naprawdę nie miałabym nic przeciwko, gdyby ów piechurzy nie poruszali się stadami i nie blokowali całej ścieżki. Dlatego jeśli ktokolwiek z czytelników chciałby przejść jakikolwiek etap Camino mam dwie prośby: nie tarasuj przejścia szybszym oraz nie narzekaj na trasie. Ale wracając do dzisiejszej trasy ro biegła ona przez róźnorodne pagórki, wioski i dolinki. Do tego od czasu do czasu pojawiało się upalne słońce. Ja ze względu na mała kontuzję postanowiłam sobie zrobić luźniejszy dzień z wieloma przerwami. To była czysta przyjemność! A do tego natrafiłam na znak, który świadczy o tym, że so Santiago zostało mi mniej niż 100 km. Korzystając z faktu, że zaczęło lekko padać, skusiłam się na popołudniowy deser. To była świetna decyzja bo zaraz po tym jak spałaszowałam sernik - wyszło słońce. Gdzieś około trzy kilometry przed Portomarin moja stopa się zbuntowała (może przez fakt, że teren był bardzo nierówny i ją zbytnio przeciążyłam) dlatego zmniejszyłam swoją prędkość i spokojnie, bezboleśnie wędrowałam do przodu. Zaraz przed Portomarrin natrafiłam na ostre zejście po kamieniach w dół, które było chyba najboleśniejszym przeżyciem dzisiejszego dnia. Na szczęście dość szybko znalazłam się w albergue i moja noga spokojnie się kuruje. Myślę, że jutro będzie z nią wszystko w porządku ale nadal będę starała się jej zbytnio nie nadwyrężać. Pod wieczór udałam się z Holendrami i Niemką na przepyszną paelle! Palce lizać!
Zmęczenie: 0/10
Ból:
- barki: 0/10
- stopy: 4/10
- nogi: 0/10
Samopoczucie: 10/10
Taa...kultura osobista, to zanikający dziś gatunek, zwany niegdyś savoir-vivre, o którym mało kto dziś pamięta. I nie chodzi tylko o to, po której stronie talerza trzyma się nóż czy widelec. Kultura osobista to szeroki wachlarz zachowań, począwszy od stosownego do miejsca i czasu ubioru do relacji jakie buduje się z drugim człowiekiem. Obrazem upadku tego pierwszego jest na przykład pójście do teatru w dżinsach, czy do kościoła w szortach i klapkach. Przykładem niewłaściwej relacji jest chociażby brak pozdrowienia na powitanie (mówi się "wszedł jak do stodoły") czy nieustąpienie miejsca starszym. Ten upadek moralności, bo tak to trzeba nazwać, wynika z faktu egoizmu, arogancji i utraty autorytetów. A jednym słowem: panoszy się chamstwo. I co gorsza, staje się ono powszechne i coraz częściej jest na nie społeczne przyzwolenie. Wierzę jednak, że dla takich jak Ty pielgrzymów, Camino staje się drogą do budowania kultury osobistej w każdym aspekcie. A co do kultury osobistej na szlaku w aspekcie nieustępowania drogi szybszym piechurom, to jak wynika ze zdjęcia, toż to krowy były ;) Tak czy owak, upragniony cel już blisko (a jeszcze tak nie dawno na tablicy przydrożnej gdzieś za Burgos było: Santiago 463 km). Urzeka piękna okolica Portomarin. Tylko gdzie jest ten drugi most, bo na zdjęciu jest tylko jeden. No, a paella, rzeczywiście palce lizać!
OdpowiedzUsuń