Do tej pory, nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo ważny w życiu człowieka jest rytm. Każdy z nas podąża swoim tempem, aby jak najefektywniej zrealizować swój cel. Camino dziś nauczyło mnie, że warto działać we własnym rytmie. Tego właśnie życzę czytelnikom, aby umieli odnaleźć najlepszy dla siebie rytm.
Moje Camino: Znowu nadmienić pragnę o wczorajszym wieczorze. Pomimo ogromnego zimna udaliśmy się większą grupą na przepyszną kolację z lampką wina czerwonego. A rankiem znowu ruszyłam w drogę. Dzisiaj raczej wędrowałam sama - mając okazję do przemyśleń. Niestety krajobraz był dzisiaj tak monotonny, a droga prosta jak strzała, że wszyscy strasznie zmęczeni przychodzili do kolejnych miejscowości. W jednej z nich postanowiłam skorzystać z chwili wytchnienia i przy szklaneczce coca-coli delektowałam się pięknym słońcem i okolicą. Nie mogę ocenić jak bardzo się cieszę, że dotarłam już do Carrion... Nie dość, że po gorącym prysznicu czuję się jak nowo narodzona to jeszcze moje pranie już suszy się na patio. Teraz ruszam w miasto! A wiecie po czym poznać, kto podąża szlakiem Camino? ... Po tym, że chodzą w klapkach po mieście!
Zmęczenie: 3/10 (cały dzień wzdłuż ruchliwej drogi dał popalić)
Ból:
- barki - 1/10
- stopy - 3/10 (chyba moje pięty nie przepadają za szutrową drogą pełną kamyków)
- nogi - 1/10 (dobra rozgrzewka rano pomaga uchronić przed marszem "na pingwina")
Samopoczucie: 10/10
Tak, ważne jest podążać swoim rytmem, wsłuchując się w rytm swego serca i żyć (maszerować) z rytmem natury. Niech nie myli nikogo monotonia i niech zbytnio nie przyspiesza, bo może wpaść w pułapkę i... paść. Tak jak było zapewne z pewnymi hrabiami, którzy padli. Ciesz się, że podążałaś swoim rytmem i nie padłaś. Dotarłaś bowiem szczęśliwie do Corrion de los Condes, co w tłumaczeniu na język polski znaczy "Padlina Hrabiów" :)
OdpowiedzUsuń