niedziela, 17 kwietnia 2016

Dzień 13: Doceń naturę

Kiedy ostatni raz byłeś na spacerze? Czy podziwiałeś kwitnące pąki, śpiew ptaków, szumiące drzewa? A może wybrałeś się na wycieczkę w góry, nad morze... czy podziwiałeś niezwykłe krajobrazy? Dziś Camino przypomniało mi jak piękne obrazy tworzy natura. Warto się na chwilę zatrzymać i spojrzeć na ten niezwykły świat! Czyż nie jest on piękny? 

Moje Camino: Dziś ku zaskoczeniu wszystkich wyszło przepiękne słońce! I pomimo, że góry nadal były przysłonięte chmurami wszyscy radośnie wyruszyli z albergue. Jakże wspaniale wspinało mi się do wioski Foncebadon... szlak był dość kręty, mnóstwo kamieni i skał na drodze ale po prostu czuło się, że jestem w górach! Od czasu do czasu pokropywał lekki deszczyk ale nie przeszkadzało mi to ani trochę! Trochę przykro było patrzyć na tłumy, które wybrały drogę asfaltową - nie wiedzą co straciły. W ekspresowym tempie zjawiłam się w Foncebadon. Tutaj szybka herbata przy kominku i już byłam gotowa na dalszą drogę. Zaczęło niepokojąco mżyć... po krótkim czasie ukazał się moim oczom Cruz de Ferro, gdzie wędrowcy zostawiają kamień przywieziony ze swojego kraju. Zostawiłam tam także swój... i od razu zrobiło się jakby lżej! Następnie droga prowadziła to w górę, to w dół, a wokół pojawiały się przepiękne widoki. Ośnieżone szczyty, wioski zlokalizowane na zboczach gór, niezwykła roślinność wysokogórska. Bajka! Gdy osiągnęłam swoją "najwyższą wysokość przelotową" na poziomie 1500 m npm pojawiła się ogromna mgła! Buszowałam w chmurach i to było coś niezwykłego. Zaraz potem (no może po 4 kilometrach) wyszło przepiękne słońce i moim oczom ukazała się niezwykła panorama, gdzie w oddali dojrzeć można było miasto Ponferrada. Niestety nastąpił ten przykry etap shodzenia w dół z wysokości około 1500 m npm do 600 m npm. Moje kolana błagały o litość, a stopy krzyczały, że mają dość. Dlatego w pierwszej napotkanej wiosce zamówiłam ogromną tortille, aby szybko się wzmocnić. To było coś! Spokojnie mogłam kontynuować schodzenie w dół. Słońce przygrzewało, ptaki śpiewały, potoki szumiały... raj! Dodatkowo w końcu można było dojrzeć wiosnę w Hiszpanii! W końcu... po męczącej wędrówce po kamieniach, błocie i wodzie ujrzałam malownicze miasteczko Mollinaseca! Tutaj doczłapałam się do albergue i zdecydowanie stwierdziłam, że dzisiejszy dzień był moim najlepszym dniem na Camino. I nie ważne jest zmęczenie! Jestem po prostu szczęśliwa!

Zmęczenie: 8/10
Ból:
-barki: 1/10
-stopy: 5/10
-nogi: 5/10
Samopoczucie: 10/10

1 komentarz:

  1. Kiedy dziś poranek cały skąpany w słońcu przywitał mnie śpiewem ptaków, a z uchylonego okna powiewało zapachem wiosny, uświadomiłem sobie jak piękna jest natura. W ogniu codziennego zagonienia często nie postrzegamy piękna natury i tego jak szybko ona się zmienia. Dopiero była zima, a już w pełni wiosna rozkwita. Podobnie u Ciebie: kiedy przemierzywszy monotonne i szare bezkresy Kastylii dostałaś się w objęcia urozmaiconej górskiej natury, uświadomiłaś sobie jej piękno. Gdy schodząc prawie 1000 m w dół "buchnęło" w Ciebie wiosną, wrażenie musiało być niesamowite. Nie dziwię się zatem, że pomimo dużego wysiłku związanego z podejściem i zejściem, dzisiejszy dzień dał Ci tyle szczęścia. Do tego ustanowiłaś kolejny rekord na Twoim Camino: najwyższa wysokość (1515 m npm). Wyrazem niesamowitych odczuć jest wyjątkowo bogata dziś dokumentacja fotograficzna, na której (pomimo nieco "zamglonego obrazu" na niektórych zdjęciach) uwieczniłaś piękno natury Gór Kantabryjskich.
    Myślę również, że dzisiejsza radość wynikała jeszcze z jednego faktu: dziś bowiem przypada święto Dobrego Pasterza (nota bene święto Twojej macierzystej parafii). Dobry Pasterz to taki, który troszczy się o swoje owce. One Go szukają, a On szuka je. I na tym polega między nimi bezgraniczna więź. Ta więź uwidoczniła się dziś na Twoim szlaku.
    "Pan jest moim pasterzem,
    nie brak mi niczego.
    Pozwala mi leżeć
    na zielonych pastwiskach.

    Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć:
    orzeźwia moją duszę.
    Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
    przez wzgląd na swoje imię.

    Chociażbym chodził ciemną doliną,
    zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
    Twój kij i Twoja laska
    są tym, co mnie pociesza (-)."(Psalm 23)
    I jeszcze jedna myśl: to obcowanie z naturą pozwala na chwilę refleksji nad sobą i swoim życiem oraz na zrzucenie z siebie niepotrzebnych, dręczących ciężarów (symbolem kamień dźwigany przez Ciebie przez blisko 300 km, aby "otwierając dłoń, która go skrywała" zostawić go tu pod żelaznym krzyżem - Cruz de Ferro).
    "Zatrzymaj się na chwilę, odetchnij pięknem świata.
    Zatrzymaj się na chwilę, zauważ swego brata.
    Zatrzymaj się na chwilę, nad tym co w ręku kryjesz.
    Zatrzymaj się na chwilę, i pomyśl po co żyjesz (-)"(Szumią łany zboża)

    OdpowiedzUsuń