Jak według Ciebie brzmi cisza? Czy jest raczej złowroga, drażliwa, czy wręcz przeciwnie pogodna i relaksująca? W życiu bardzo ważne są te momenty wyciszenia i skupienia. Dzisiaj Camino nauczyło mnie, że cisza pomaga usłyszeć drugiego człowieka - nawet kiedy milczy.
Moje Camino: Poranek nastał dość szybko... po raz pierwszy mogłam zaobserować tą krzątanine. Jedni już pakowali plecaki, drudzy kończyli śniadanie, a jeszcze inni dopiero się zwlekali z łóżek. Bliżej godz. 8:00 słychać było coraz głośniej "Buen Camino", a następnie zapanowała cisza... tylko wolontariusze z albergue powoli zabierali się za porządki. I ja postanowiłam wyruszyć w miasto i jak swoje kroki skierowałam do najbliższej kawiarnii na pyszne śniadanie. Tu zamieniłam parę słów z Amerykanami, którzy wędrują od dwóch dni i już mieli dość. Starałam się jak mogłam dodać im odrobinę otuchy. Deszcz powoli pokropywał więc postanowiłam udać się do katedry. Moje pierwsze słowa po wejściu brzmiały mniej więcej: "wow!". Bez porównania była mniejsza niż w Leon ale była moim zdaniem bardziej strzelista, do tego ta dziwna tajemniczość miejsca. Przy okazji wziąłam udział we mszy świętej na krótej było około 100 osób (z czego miejscowi stanowili 98%). Następnie udałam się do pałacu biskupiego, który został zaprojektowany przez Gaudiego. To było coś! Budowla jak i wykończenia (w tym witraże i sklepienia) przypadły mi do gustu. No i ostatni punkt wycieczki to muzeum czekolady! Niewielkie, acz treściwe i do tego z testowaniem różnych czekolad! Jedną z nietuzinkowych była czekolada 80% kakao i 15% miodu! A tak swoją drogą, czy wiecie jak rośnie kakao, pieprz, czy goździki? Następnie obeszłam stare miasto wzdłuż i wszerz spoglądając w kierunku gdzie powinny znajdować się góry, a były olbrzymie chmury. Potem nastąpiły przyziemne sprawunki - w tym naprawa okularów. Po całym dniu wróciłam do albergue, gdzie zastałam ogromne tłumy! Bardzo dobrze! Im więcej osób na szlaku tym radośniej :) A przed chwilą wstałam po krótkiej drzemce. Nie ma to jak regeneracja.
Zmęczenie: 0/10
Ból:
- bark: 0/10
- stopy: 0/10
- nogi: 0/10
Samopoczucie: 10/10
Ból:
- bark: 0/10
- stopy: 0/10
- nogi: 0/10
Samopoczucie: 10/10
P.S. Po przepysznej kolacji w pobliskiej restauracji postanowiliśmy większą grupą wędrowców porozmawiać w albergue przy herbacie. Ile nowych twarzy się pojawiło! Meksykanie, Rosjanie, Norwegowie i.... Polacy! Ogólnie albergue dzisiaj przeżywa oblężenie i wywieszono kartkę, że wszystkie miejsca zajęte! A wszystko za sprawą sporej grupy młodych Hiszpanów.
Jeśli mówić o brzmieniu ciszy, to może ona przybierać miły dla ucha, kojący "wydźwięk", szczególnie po czasie zagonienia, stresu, zgiełku. Cisza może jednak być też złowroga, być zapowiedzią czegoś złego ("cisza przed burzą"), a jej "wydźwięk" nieprzyjemny ("cisza, aż w uszach dzwoni"). W ciszy jednak możemy dosłyszeć czasem to, czego nie usłyszymy w zgiełku. Na przykład drugiego człowieka wołającego o pomoc, nawet gdy (jak to powiedziałaś) milczy. W ciszy jednak przede wszystkim możemy usłyszeć głos Boga. Dlatego odwiedzamy kościoły, katedry, by w ich strzelistych wnętrzach, w ciszy usłyszeć ten Głos. Wyciszenie służy rozładowaniu emocji, przeorganizowaniu i poukładaniu sobie życia. Tak mało czasu poświęcamy na wyciszenie. Bogaty jest ten, który potrafi znaleźć czas na wyciszenie, podczas którego, w bliskiej łączności z Bogiem przeorganizowuje sobie cele i wartości. Korzystając z ciszy - przerwy w pielgrzymiej wędrówce, nie znaczy nic nie robić. Gratuluję spenetrowania wzdłuż i wszerz pradawnej stolicy Asturów. Zazdroszczę podziwu dla dzieła Gaudiego. Błotny "mus czekoladowy" poprzedniego dnia był zapowiedzią smakowitego czasu w Muzeum Czekolady (rozumiem, że było smacznie i pożytecznie - zdobyta nowa wiedza). A parafrazując znaną piosenkę "Elektrycznych Gitar" śpiewam Ci: "Uważaj to nie chmury, ale potężne przed Tobą góry, liście lecą z drzew, liście lecą z drzew..." Bo tam jeszcze śnieg ;)
OdpowiedzUsuń